25 września, 2020

Jelcz-Laskowice: Sześć ciosów Orła w Bielsku-Białej

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice uległ na wyjeździe Rekordowi Bielsko-Biała 0:6. Aktualni mistrzowie Polski o swoim zwycięstwie przesądzili w drugiej części spotkania. Przed rozpoczęciem spotkania faworytem, co nie może dziwić, byli zawodnicy Rekordu. Dodatkowo Acana Orzeł do Bielska-Biała przyjechał w nieco okrojonym składzie. W zespole nie było już Sergio Solano, Ixemada Gonzaleza oraz Ivana Marquiny, którzy zimą wrócili do Hiszpanii. Poza tym z powodu nadmiaru żółtych kartek na boisku nie mógł pojawić się Maksym Pautiak, a i Arkadiusz Szypczyński zmagał się wciąż z urazem. Od pierwszego gwizdka sędziego stroną dominującą byli Rekordziści. Orły grały jednak bardzo konsekwentnie w defensywie i nie dawały się wciągać na połowę rywala. Na ich nieszczęście pierwsza bramka padła dosyć szybko, bo już w 4. minucie. Wtedy to lewym skrzydłem, na przebój poszedł Artur Popławski i silnym strzałem, czubkiem buta pokonał Macieja Foltyna.

Dwie okazje do wyrównania miał Janis Pastars, ale obie były nieskuteczne. Za pierwszym razem Łotysz wypuścił sobie zbyt daleko piłkę i strzał z bliskiej odległości wybronił Nawrat. W drugiej sytuacji futsalówka z kolei nieco zeszła z nogi gracza Acany i uderzenie przeleciało wysoko nad bramką. Mimo tego obraz gry się zbytnio nie zmienił. Orzeł próbował kilkukrotnie utrzymać się przy piłce, ale to Rekordziści byli o wiele bliżej kolejnego trafienia. W wyjątkowo dobrej dyspozycji był jednak Foltyn, który w pierwszej połowie mógł sobie tylko nabijać kolejne procenty do statystyk obronionych strzałów. Na niecałą minutę przed zejściem do szatni Nawrata próbował zaskoczyć jeszcze Firańczyk, ale jego próba również okazała się niecelna. Zemściło się to w dosłownie ostatnich sekundach pierwszej odsłony, kiedy to trener gospodarzy poprosił o czas. Ruch ten okazał się być idealnym posunięciem, bowiem schemat nakreślony w przerwie przyniósł Rekordowi drugie trafienie, którego autorem był Alex Viana. Początek drugiej odsłony mógł nieco zaskoczyć gospodarzy, ponieważ w krótkim odstępie czasu Orły mogły doprowadzić nawet do wyrównania. Zdecydowanie najlepszą okazję do złapania kontaktu miał Kacper Kędra. Po znalezieniu się w sytuacji sam na sam z bramkarzem chciał on sprytną wcinką chciał pokonać golkipera bielszczan. I wszystko zostało niemalże idealnie wykonane. Niemalże, bowiem ostatecznie zabrakło celności, aby piłka zamiast trafiła w słupek, wleciała do pustej siatki.

Chwilę potem równie blisko był Arkadiusz Szypczyński, ale po dwójkowej akcji z Kędrą górą okazał się być ponownie Nawrat. Swoich sił próbował także Mykola Morozov, który będąc na połowie boiska zabrał się z piłką sam z piłka i po minięciu defensywy Rekordu uderzył na bramkę. Jego strzał ponownie jak wcześniejsze próby partnerów był jednak nieskuteczny. I tak jak do tej pory szczęścia brakowało jedynie w ofensywie, tak po jakimś czasie zaczęło go także brakować w obronie. Najpierw dwa błędy w rozegraniu zostały momentalnie wykorzystane przez Jana Janovsky’ego i Janiego Korpelę. Kolejne dwa gole Rekordu to z kolei bramka samobójcza Mykoli Morozova oraz trafienie Viany. Jeśli coś miałoby usprawiedliwiać graczy Jesusa Lopeza przy tych golach, to gra bez bramkarza. Na taki wariant zdecydował się bowiem Jesus Lopez. Oczywiście takie posunięcie nie jest również jego winą. Szkoleniowiec chciał dać w ten sposób nieco odpocząć swoim zawodnikom, aby dzięki grze w przewadze i kilkominutowej wymianie podań mogli nabrać sił. W przeciwnym razie mogliby być oni skazani na bieganie za zawodnikami Rekordu i być może stratę jeszcze większej liczby bramek.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 6:0. Dla Orłów była to pierwsza porażka od 28 września, przez co ich seria meczów bez porażki zakończyła się na liczbie jedenaście. Okazję do rewanżu jelczanie będą mieli już w najbliższym spotkaniu. 8 lub 9 lutego dojdzie bowiem do starcia obu zespołów w 1/16 pucharu Polski. Spotkanie to także odbędzie się w Bielsku-Białej.

Rekord Bielsko-Biała – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 6:0 (2:0)
Popławski 4′, Alex Viana 20′, 40′, Janovsky 30′, Korpela 30′, Morozov 38′ s.
Rekord: Nawrat (Burzej, Iwanek) – Janovsky, Bondar, Alex Viana, Korpela, Popławski, Kubik, Budniak, Marek, Surmiak, Biel, Gąsior.
Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Henrique, Pastars, Morozov, Firańczyk – Lopez, Makowski, Kędra, Turkowyd, Szypczyński.