26 września, 2020

Jelcz-Laskowice: Orły bliskie zwycięstwa. Zabrakło dziesięciu sekund

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice zremisował na wyjeździe z Malepszy Futsal Leszno 1:1. Za sprawą Ivana Marquiny Orły przez długi czas prowadziły, ale na 10 sekund przed końcem do remisu doprowadził Adrian Niedźwiedzki.

Spotkanie zapowiadało się niezwykle interesująco. Teoretycznie faworytem byli przyjezdni z Jelcza-Laskowic, ale w Lesznie nikt nie może być pewnym zwycięstwa. Przed tym starciem przekonał się o tym. m.in. brązowy medalista ostatnich mistrzostw Polski – Clearex Chorzów, który uległ w Wielkopolsce 1:2. Po pierwszej połowie kibice z pewnością nie mogli czuć zawodu. Mimo braku bramek spotkanie oglądało się bardzo dobrze. Oba zespoły grały wysoko w obronie oraz momentalnie dochodziły do przeciwnika. Gospodarze kilka razy próbowali niekonwencjonalnych strzałów z własnej połowy, ale nie były one w stanie zaskoczyć Macieja Foltyna.

Swoim byłym kolegom z drużyny próbował przypomnieć się m.in. Sebastian Wojciechowski. Widać było, że zna słabsze strony niektórych zawodników, z czego chciał skrzętnie skorzystać. Próbował to zrobić na chociażby Kacprze Kędrze, ale młody zawodnik Acany nie dał się bardziej doświadczonemu rywalowi.Punktem kulminacyjnym pierwszej części spotkania mogła być 15. minuta. Wtedy to za zagranie piłki ręką sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do piłki pewnie podszedł Sergio Solano, ale jego uderzenie obiło zaledwie prawy słupek, przez co na tablicy świetlnej wynik pozostał bez zmian.

Najciekawsze działo się jednak po zmianie stron. W 22. minucie na listę strzelców wpisał się Ivan Marquina i wydawało się, że goście pójdą za ciosem. Nie pomógł w tym jednak fakt szybkiego wykorzystania liczby dozwolonych fauli. Jelczanie musieli uważać, aby nie grać już tak agresywnie, ale na niewiele się to zdało. Gospodarze szybko dali sędziemu powód do podyktowania przedłużonego rzutu karnego. Na pojedynek z Maciejem Foltynem zdecydował się Dawid Witek, który w swojej karierze także reprezentował barwy Orłów. Górą okazał się być jednak niezawodny bramkarz jelczan, który w Lesznie grał swój własny popisowy mecz.

Znakomita forma Foltyna okazała się niestety bezskuteczna w ostatniej akcji meczu. Na 10 sekund przed końcem, kiedy leszczynianie konstruowali kolejne ataki w przewadze, piłkę do bramki skierował Adrian Niedźwiedzki. Gracze Jesusa Lopeza nie zdążyli już odpowiedzieć i do Jelcza-Laskowic musieli wracać z ogromnym niedosytem. – Są takie mecze, które kończą się remisem, a mimo to kibice będą je pamiętać przez wiele, wiele miesięcy. I to było jedno z takich spotkań, gdzie kibice przyszli zobaczyć emocje i doczekali się tego. Rzut karny, gol na 10 sekund przed końcem. Możemy być źli, że straciliśmy tę bramkę tak późno. Z przebiegu meczu powiedziałbym, że sytuacji było po równo i żadna z drużyn nie może być obrażona z tego powodu. Futsal Leszno pokazuje, że dużo wnosi do Futsal Ekstraklasy i jako beniaminek potrafi zagrać dobrze z bardziej doświadczonymi ekipami. Jest to klub, który przez wiele lat może się utrzymywać na tym poziomie – mówił po meczu Maciej Foltyn.

Zdobyty punkt pozwolił przynajmniej na chwilę awansować Orłom na pozycję wicelidera Futsal Ekstraklasy. Remis jelczan był także ich ósmym meczem bez porażki z rzędu. O dziewiąty zagrają z Red Devils Chojnice już za niecały tydzień w CSiR Jelcz-Laskowice.

GI Malepszy Futsal Leszno – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1:1 (0:0)
Adrian Niedźwiedzki 40′ – Ivan Marquina 22′
Futsal Leszno: Bartkowiak (Długosz) – Niedźwiedzki, Witek, Olszak, Molicki, Martin, Radliński, Kruszyński, Bartnicki, Synowiec, Pietruszko, Siecla, Wojciechowski.
Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Morozov, Szypczyński, Solano, Pastars, Firańczyk, Kędra, Gonzalez, Marquina, Henrique, Pautiak.